wtorek, 28 marca 2017

IDK

Dawno nic nie pisałam. Za dawno. Chciałabym wyjaśnić dlaczego tak się stało, ale nawet teraz trudno mi dobierać właściwe słowa i skupić się wystarczająco na tym co chciałabym powiedzieć. W sumie nie pamiętam już nawet o czym dokładnie zamierzałam napisać, ale chyba chodziło mi o to żeby po prostu pisać.


Chciałabym wytłumaczyć swoją nieobecność tym, że matura jest już za mniej niż 40 dni, więc ostatnie tygodnie spędziłam na nauce i powtarzaniu materiału. Chciałabym powiedzieć, że nic nie pisałam, bo byłam zajęta pracą nad moimi projektami albo przygotowywaniem portfolio. Chciałabym powiedzieć, że nie zmarnowałam tego czasu i że wykorzystałam go na kreatywny rozwój i edukacje. No właśnie, ale nic z tych rzeczy nie miało miejsca, bo przez ostatnie tygodnie przechodziłam koszmar.
  Nawet teraz nie jestem do końca pewna, czy chcę o tym tutaj pisać, ale stwierdziłam, że skoro stworzyłam to miejsce żeby dzielić się mną ze światem, to powinnam podzielić się też tą częścią mnie, która ostatnio zdeterminowała moje życie. Wiem, że mówienie o depresji i zaburzeniach lękowych jest różnie odbierane przez społeczeństwo głównie przez niedoinformowanie ludzi i kierowanie się stereotypami. Nie jestem osobą po której widać, że coś jest z nią nie tak, a przynajmniej nie od razu można po mnie stwierdzić, że w środeczku jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów, stresu i smutku. Leki, które biorę niby działają, ale wiem, że muszę też sama pracować nad pokonywaniem lęków, które mnie ograniczają. Przyznaje, że nie jest za fajnie.

Kiedy w styczniu zaczynałam brać leki, to mój największy starch był przed tym, że co się stanie kiedy właśnie przestane się bać. Lęk stanowił zawsze dużą część mojego życia i determinował podejmowane przeze mnie decyzje. Kim będę bez niego. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że w sumie zmieniło się nie wiele. Mam nadzieje, że za pół roku będę mogła oznajmić, że jest ok, ale tego nie wiem. Chyba po prostu muszę poczekać i zobaczyć jak będzie.




niedziela, 12 lutego 2017

(Chyba) Festiwal Przemyśleń #6 Po co to wszystko, blog modowy, uro

1. Co ma sens, czy to co robimy ma jakieś znaczenie? Życie. Dziwne jakieś jest. Jako indywidualna jednostka stwierdzam, że według mnie chodzi o to żeby coś czuć. Emocje. Robimy rzeczy żeby coś poczuć, żeby coś w sobie obudzić i może żeby tylko przez chwile było lepiej.
  Do tych wszystkich spierdolonych trochę zagubionych ludzi, którzy nie mają celu i liczą na to, że wszytko się jakoś ułoży: zawsze mogło być gorzej i serio jakoś się wszystko ułoży. Nigdy nie wiesz co się może stać, jakie będzie jutro dlatego spontaniczne podejście jest w naszym przypadku chyba najlepsze, bo jak będziemy otwarci i przygotowani na wszystko, to nic nas nie rozczaruje. Akceptowanie tego co się nam przytrafia jest wydaje mi się bardzo ważne, bo pozwala na odciążenie umysłu z tych rzeczy, które normalnie by nas przygniatały i zamartwiały. Można się tego nauczyć, ale wtedy zawsze istnieje ryzyko, że już nie tylko będziesz akceptował, ale i olewał ważne sprawy, a tej granicy nie powinno się przekraczać. Ciężkie do opanowania, ale możliwe.

2. Dawno dawno temu hen hen w odległej przeszłości myślałam/planowałam założyć jednego już z setek tysięcy milionów bloga modowego. Byłam wtedy zafascynowana przemysłem odzieżowym chciałam projektować ubrania i nosić wszystko to co modne. Jednak mimo tego, że nadal lubię ubrania i to jak możemy do woli ubierać naszą osobowość i kreować przez nie siebie, to tak średnio interesuje mnie co jest must havem sezonu albo co wszystkie it girl noszą, bo nie ma to żadnego znaczenia. Bycie dziewczęcą i elegancką nigdy nie było moją mocną stroną, więc w ogóle przed kim mam udawać, że jest inaczej. Jeżeli dzisiaj miałabym założyć tego bloga, to nazwałabym go Trash Gal Diaries albo samo TrashGal i dodawał zdjęcia swoich ootd przerobionych na kolaże i zrobionych bardzo diy. Trochę od nie chcenia na odwal się, ale jednak wszystko przemyślane i zaplanowane. Moja własna elegancja francja. Praktycznie tylko ubrania z lumpa wszystko vintage. Ostatnio zaczęłam też przerabiać ubrania, więc to też bym mogła tam zamieszczać. Wszystko secondhand, handmade albo diy. W alternatywnej rzeczywistości pewno prowadzę takiego właśnie bloga.

3. Niedawno skończyłam 19 lat i powiem wam, że jakoś nic się nie zmieniło. nie wiem nawet czy liczyłam na jakąś zmianę i czego konkretnie się spodziewałam. Ostatnio też wzięło mnie na rozmyślanie o czasie i w ogóle o przemijaniu czasu, ale nie będę tu tego teraz pisać, bo to straszny potok myśli by był i nikt by nic nie zrozumiał.

//Post trochę bez sensu, ale chciałam coś tutaj napisać, więc zamieszczam//  

PS. Niedługo rusza seria z wywiadami i sama jestem ciekawa jak wyjdzie.

niedziela, 22 stycznia 2017

Przemysł odzieżowy cz. 2

Wszyscy lubimy ubrania, ale czy wiecie  kto je dla nas szyje?

 Zazwyczaj powtarzamy, że rzeczy z sieciówek są tanie i produkowane przez słabo opłacanych pracowników w Chinach i Bangladeszu. Według danych przedstawionych przez Business Insider okazuje się, że wyprodukowanie zwykłego białego T-shirta, którego cena w sklepie wynosi 19,90 zł to 50 groszy. Ten sam T-shirt kosztowałby przynajmniej około 60-80 zł, jeśli byłby wyprodukowany na Zachodzie. Jest to efekt różnicy poziomu zarobków. 
W Bangladeszu godzina pracy kosztuje ok 2dol., w Wietnamie 2,50 dol.,  kiedy na zachodzie byłoby to 25-30 dol. Koszty produkcji odzieży są tak niskie, że sieciówkom opłaca się wyprzedawać je nawet z 50-70% rabatem.

Świat zwrócił na nie uwagę dopiero w 2013 roku po zawaleniu się budynku Rana Plaza w Dhace w Bangladeszu. W wyniku katastrofy zginęło 1127 osób, a około 2500 odniosło obrażenia. Została ona uznana za największą katastrofę budowlaną pod względem liczby ofiar śmiertelnych w dziejach.

Marek Rabij, reporter Newsweeka, W swojej książce "Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo" pisze tak o tym wydarzeniu :

„Sklepy na całym świecie każdego dnia sprzedają około 6  mln koszulek. Rocznie - jakieś dwa miliardy sztuk. Przy około dwudziestoprocentowym udziale Bangladeszu w światowym rynku odzieżowym, jakieś czterysta milionów T-shirtów musi pochodzić z Dhaki i jej okolic.
W czasach, kiedy ubrania zamawiało się jeszcze u krawców, klienci potrafili odróżnić kaszmir od zwykłej wełny. Dziś nie tylko nie potrafią, lecz nawet o to nie pytają. Ciuch jest warte tyle, ile metka, którą do niego doszyto”

I tak w budynku Rana Plaza były szyte ubrania min: dla Inditexu oraz polskiej grupy lpp.


Jednak przy wzrastających kosztach produkcji i pracowników tego kraju, koncerny odzieżowe przenoszą się do tańszych miejsc: Bangladeszu, Wietnamu, Pakistanu i Filipin.

Przy produkcji ubrań na świcie pracuje ok 40 milionów osób, szacuje się że  1 na 6 os jest związana z przemysłem odzieżowym. Z tego 80% stanowią kobiety, z których 98% nie otrzymuje płacy minimalnej. 

Trudności pracy:
  • Czas pracy 12 – 18 godzin dziennie bez przerw.
  • Zaburzone życie rodzinne- kobiety nie mogą wychowywać dzieci
  • Nadmiar pracy w nadgodzinach ma także negatywny wpływ na zdrowie, bo skraca czas na sen i pozbawia pracowników świeżego powietrza i światła słonecznego.
  • Często pracownicy nie mają ubezpieczenia zdrowotnego, nie dostają odszkodowań ani wypłat za czas choroby.
Kiedy będziesz kupować jeszcze jedną niepotrzebną bluzkę pomyśl o tych ludziach i zastanów się czy warto.


niedziela, 15 stycznia 2017

Festiwal Przemyśleń #5: autentyczność i bycie sobą

//W zeszłym tygodniu obiecałam sobie, że w końcu napiszę coś na bloga. Oczywiście tego nie zrobiła i tak jest właśnie z wypełnianiem jakichkolwiek postanowień także tych noworocznych. Masz motywacje może przez pierwszy tydzień, a potem wszystko jest po staremu. Ale jestem i piszę, więc to znaczy że może jednak nie jest aż tak źle jak mi się wydaje.//

1. Nie lubię sztuczności, braku autentyzmu, kogoś/czegoś co na siłę próbuje być kimś/czymś czym nie jest.
Stop it just stop. Nie ma żadnej chwały w byciu nie szczerym dlatego tak bardzo nie rozumiem czemu tak dużo osób pozuje i udaje. Czy to ich nie męczy? czy nie mają dość?
Dlaczego tak bardzo podobają nam się wyretuszowane modelki i stawiamy te wyrysowane przez grafików ciała za wzór. Kiedy widzisz psa, na którym wisi skóra i widać mu kości, to od razu chcesz mu jakoś pomóc dlaczego, więc właśnie za ideał została przyjęta taka sylwetka u kobiet? Czy to nie jest jakaś paranoja albo koszmar.

2. Tak sobie ostatnio myślałam, że chyba jedną z najgorszych rad jakie można komuś dać, to powiedzieć żeby był sobą. Ile razy słyszałam albo sama dostałam taką odpowiedź. Bądź sobą. Ok, z jednej strony jak można nie wiedzieć kim się jest przecież ty to ty, więc chyba wiesz kim jesteś, ALE co jeśli na prawdę nie wiesz w sensie jesteś inny przy swoich znajomych z gimnazjum, inny przy znajomych z liceum, inny przy rodzicach i czy JA=wypadkowa tych wszystkich "ja" z wymienionych sytuacji. Przy różnych ludziach mamy różna strefę komfortu i z niektórymi łatwiej nam się  rozmawia, a z niektórymi nie. Tak już jest i to nie znaczy, że jesteśmy sztuczni, to znaczy, że mamy różną wieź z różnymi ludźmi.
Ale gdzie w tym wszystkim jest to "ja", którym rzekomo mam być, którym poradzono mi żebym był. No właśnie ja też nie wiem xd




piątek, 23 grudnia 2016

Przemysł Odzieżowy cz.1

 Ile masz ubrań w swojej szafie? W ilu z nich tak na prawdę chodzisz?

Większość z nas ma świadomość tego, że ubrania z sieciówek są robione przez nieuczciwie traktowane kobiety i dzieci w Bangladeszu albo Chinach, ale czy kiedy widzisz metkę made in Bangladesz w ogóle zastanowisz się nad tym, że gdzieś na drugim końcu kuli ziemskiej ludzie pracują w nieludzkich warunkach i za śmieszne pieniądze? Napisano już wiele książek na temat etyki przemysłu odzieżowego, a raczej jej barku, przeprowadzono tysiące wywiadów oraz nakręcono filmy dokumentujące realia niewolniczej pracy. Czy chociaż jedną z tych rzeczy zobaczyłeś?
 Świadomość konsumencka polega na odpowiedzialnym kupowaniu. Byciu świadomym tego, że możemy z łatwością wejść do sklepu i kupić koszulkę, czy bluzkę za 30 zł, ale to nie znaczy że ktoś z równą łatwością pracował żebyśmy mogli ją kupić.

Myśląc o  zanieczyszczeniu środowiska mamy przed oczami ogromne elektrownie węglowe, kopalnie odkrywkowe albo kanały odprowadzające ścieki do naszych rzek. Ze wszystkich stron słyszymy, że lodowce topnieją, gleba jest wyjaławiana i zapasy pitnej wody się kończą. I też nie za bardzo wiemy co możemy zrobić oprócz recyclingu odpadów, oszczędzania wody, czy energii.  Myślimy, że to obowiązek rządu albo organizacji takich jak Greenpeace żeby zając się ekologiom. Ale tak na prawdę, to od nas zależy jak będzie wyglądała przyszłość przemysłu odzieżowego i jego niszczącego wpływu na środowisko. 

PRZEMYSŁ ODZIEŻOWY zajmuje 2 miejsce w kategorii najbardziej zanieczyszczających naszą planetę

Tania moda jest tworzona przy użyciu tanich materiałów, które szybko się zużywają, zanieczyszczając środowisko. Ubrania te mają tak niską wartość rynkową, że firmy niszczą je i wyrzucają. Przemysł odzieżowy to skomplikowany biznes obejmujący: materiał wyjściowy do tworzenia włókien i produkcji tkanin, szycie ubrań, skomplikowane łańcuchy dostaw, sprzedaż, a na końcu utylizacja wyrzuconych ubrań.

Chcąc ocenić jego wpływ  na środowisko trzeba wziąć pod uwagę nie tylko opryski stosowane na polach bawełny, toksyczne barwniki i zawrotne ilości ścieków odprowadzanych do naszych rzek i jezior, ale także olbrzymie ilości zasobów naturalnych potrzebnych przy uprawie, obróbce, przetwarzaniu, szyciu i dostawie gotowych ubrań do naszych sklepów. 

POLIESTER 
Z produktów petrochemicznych otrzymuje się poliester i nylon. Podczas ich produkcji zużywa się ogromne ilości energii. Jako pochodne produktów petrochemicznych włókna te nie ulegają biodegradacji. Szacuje się, że do produkcji czystego poliestru zużywa się rocznie 10 milionów m3 ropy. 
Podczas prania ubrań, drobinki poliestru wypłukują się i razem z wodą trafiają do oceanów. Jest to materiał nie przepuszczający powietrza dlatego tak się pocimy.

BAWEŁNA 
Została wykreowana na produkt przyjazny dla zdrowia, ale tak naprawdę jest jedną z roślin najbardziej zanieczyszczających ziemię przez użycie ogromnej ilości pestycydów.
Bawełna zajmuje 2,4% powierzchni uprawnej na świecie i to na jej polach zużywa się aż 10% wszystkich nawozów sztucznych i aż 25% środków owadobójczych. 

Oprócz tego  do wyprodukowania 1 kg surowej bawełny potrzeba do 29 000 litrów wody. 

 Aby z surowej bawełny można było uszyć odzież, poddaje się ją serii różnych zabiegów, podczas których stosuje się co najmniej 8000 różnych środków chemicznych, w tym barwniki z zawartością metali ciężkich, czy wybielacze na bazie chloru.
W procesie farbowania zużywa się średnio 16 – 20 litrów wody na jedną koszulkę. 

 Ogólnoświatowy przemysł tekstylny spuszcza di wód na całym świecie     od 40 000 do 50 000 ton farby rocznie 

Sam chiński przemysł odzieżowy produkuje ok 3 miliardów ton sadzy rocznie. Pojedynczy chiński zakład odzieżowy zużywa 200 tyś litrów wody na wyprodukowanie i zafarbowanie 1 tony ubrań. Wiele rzek w chinach jest zanieczyszczana prze z wypuszczane do nich barwniki.  


sobota, 26 listopada 2016

ZMIANY

Kiedy przypomni mi się jaką osobą byłam 2 lata temu, a jaką jestem teraz, to dziękuje Bogu za wszytko co doprowadziło do rozwinięcia mojej osobowości i zmiany, która zaszła. Nikt i nic nie jest stałe. Kiedy dorastamy zmienia się nie tylko nasz wygląd, ale też to czym się interesujemy i jak myślimy.  Zmiany są potrzebne i nieuniknione oczywiście bywają bolesne, ale to dobrze, bo to oznacza, że kształtuje się nasz charakter i to kim jesteśmy. Czasami ciężko nam samym za tym nadążyć, więc co dopiero mają powiedzieć nasi znajomi albo rodzina.

Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że możemy zmienić wszystko tu i teraz. Możesz przestać jeść mięso, zgolić alb przefarbować włosy, zacząć biegać, powiedzieć komuś, że go kochasz. Więc w sumie na co czekamy? Na jakiś znak z nieba albo sygnał, który będzie dawał nam zielne światło do rozpoczęcia spełniania marzeń albo realizacji planów? Nie wiąże cie żadna umowa stałości, która zabrania ci zmienić, to jak wyglądasz albo jak żyjesz. Jednego dnia możesz być dziewczyną, która ma kwiatki we włosach, a następnego możesz nosić perły i diamenty w okół szyi. Nie ma limitu zaczynania od początku i próbowania w czym czujesz się najlepiej. Fuck what other people say. Jeśli chcesz coś zrobić zrób to. Nie musisz się nikomu tłumaczyć i przed nikim spowiadać z podejmowanych decyzji. Rozwijaj się i rośnij na tym polega piękno dorastania. Naucz się kochać siebie takim jakim jesteś. Oczywiście, że nie zawsze będzie łatwo, ale nie poddawaj się.







wtorek, 15 listopada 2016

FESTIWAL PRZEMYŚLEŃ #4 Pakiety cech, wybitne jednostki i szkoła

1. Każdy wie, że zasadniczo nie powinniśmy kierować się stereotypami, bo nie można generalizować wszystkich ludzi i wrzucać do jednego worka. Jednak jesteśmy tylko ludźmi, więc nie ma się co dziwić, że  wybieramy najprostszą drogę myślenia. Tak samo jest z przypisywaniem komuś konkretnych cech. Zauważyłam ostatnio, że istnieją jakby przez nikogo nie nazwane, ale powszechnie używane "pakiety cech", które przypisujemy różnym osobą np: Jeżeli jakaś dziewczyna jest bardzo głośna i czasami zachowuje się trochę prostacko to w pakiecie dostaje też miano głupiej i nie inteligentnej. Co w cale nie musi oznaczać, że taka własnie jest. Tak łatwo przyznaje nam się innym etykietki, że zapominamy o różnorodności gatunku ludzkiego i o tym, że posiadamy wile cech, które mogą być nawet sprzeczne. Nasza osobowość kształtuje się każdego dnia, więc niech nie szokuje nas, że ktoś kto kiedyś np: był skryty i małomówny nagle stał się bardzo towarzyski i otwarty.

2. W sumie śmieszne jest, to że jako ludzie czujemy się wyżsi od innych istot na ziemi, bo myślimy
abstrakcyjnie i jesteśmy w jakimś stopniu rozwinięci, ale jeżeli się nad tym zastanowić, to wszystko co osiągnęliśmy zawdzięczamy tak na prawdę pojedynczym jednostkom, które faktycznie dokonały jakiegoś przełomowego odkrycia, a my tylko przypisaliśmy sobie ich zasługi i uznaliśmy, że człowiek jest ponad innymi istotami, kiedy w istocie większość z nas zachowuje się jak zwierzęta i w cale nie różni się za bardzo np: od goryli albo psów, które też kierują się pierwotnymi instynktami.

3. Ostatnio coraz częściej zaczęłam na okrągło powtarzać, że nie lubię szkoły. Nie jestem oczywiście w tym osamotniona, bo prawdopodobnie jeżeli spytasz większość nastolatków, czy lubią szkołę też odpowie, że nie. I kiedy mówię, że nie lubię szkoły nie chodzi mi o to, że nie lubię się uczyć i poszerzać swoja widzę, bo to jest jedna z lepszych rzeczy, której doświadcza się w życiu.

Chodzi mi bardziej o to, że nie lubię szkoły jako instytucji, która nie szanuje zdania uczniów i traktuje ich jak przedmioty (czasami). Nie lubię chodzić codziennie do miejsca, które powoduje u mnie napady stresu i gdzie praktycznie non stop się frustruję. Nie lubię tego, że zamiast uczyć się o ważnych i aktualnych rzeczach takich jak np: globalne ocieplenie, feminizm albo zdrowie psychiczne, to po raz setny wałkujemy te same tematy z polskiego albo rozwiązujemy kompletnie nie potrzebne do niczego zadania z matematyki. Wszystkie przedmioty szkolne są potrzebne i w jakimś stopniu przydane, ale są też inne tematy, na które warto zwrócić uwagę młodych osób i wyedukować je nie tylko w zakresie przeszłości, ale też teraźniejszości żeby były przygotowane na to co przyniesie przyszłość.